Tak się składa, że dziś mam małą rocznicę. Siedem lat temu poddałam się implantacji, która okazała się bardzo dobrą lecz niełatwą decyzją. Był to pierwszy krok powrotu do świata dźwięków. Zabieg pamiętam ze szczegółami, choć to nie jest miłe wspomnienie, daje mi ono mądrą refleksję na całe życie. Mianowicie: każde nowe życie rodzi się w bólach.
Przeszłam to wszystko z nadzieją na lepsze. Ufałam, starałam się cierpliwie czekać na zagojenie się rany, dzielnie znosiłam ból i skutki traumy, bo niestety przeżycie implantacji będąc od początku do końca świadomą, odcisnęło się na mojej psychice dość znacznie. Ale po trzech miesiącach mogłam słyszeć i funkcjonować normalnie.
Dziś mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że nie żałuję tej decyzji. W ciągu minionych siedmiu lat, dzięki magicznemu procesorowi dźwięku, mogłam wysłuchać niezliczoną ilość ciekawych wykładów na studiach, usłyszeć pierwszy śmiech i płacz siostrzeńca, a ostatnio informacje, że obroniłam pracę i skończyłam studia. Nie byłoby możliwe podjęcie praktyk zawodowych, pracy w archiwach medycznych, aktywne uczestniczenie w wielu prywatnych, uczelnianych i zawodowych rozmowach lub dyskusjach. Mogłam sama podróżować po Polsce pociągami, samolotami i autobusami, nie martwiąc się, że czegoś nie usłyszę albo nie zrozumiem. A wystarczyło tylko wybrać życie i powiedzieć, przede wszystkim sobie: TAK, CHCĘ. O resztę zadbali lekarze.
Dziękuję Bogu za ten dzień i za wszystkich tych, którzy pomogli mi wygramolić się z tej potwornie smutnej ciszy i wyjść ze swojego zamkniętego świata do ludzi.....
Klik dobry:)
OdpowiedzUsuńTo dobrze, że cieszysz się ze swojej decyzji i przeżyty ból przekułaś na zadowolenie. Podziwam ludzi tak odważnych i z pragnieniami.
Pozdrawiam serdecznie.
PS. Zamieściłam na swoim blogu robótki ręczne. Zapraszam.
Dziękuję. Odwagi trzeba było wykazać dużo jeszcze przed zabiegiem, w czasie, miało się absolutnie 'gdzieś'co się dzieje. ;)Ale mózg zapisał sobie to co zapisał i trudno było to ootem zapomnieć. :/
UsuńPozdrawiam serdecznie! :)
Nie jest prawdą, Wilmo, że cierpienie uszlachetnia. Ale niekiedy, tak jak u Ciebie, jest niezbędną ceną za lepsze życie.
OdpowiedzUsuńpozdrawiam i zapraszam na post gościnny Piotra.
Andrzeju, podczas moderacji komentarzy, przez przypadek usunął mi się Twój komentarz, publikuję go więc ze swojego loginu. Wybacz proszę. :)
Wszystko chyba zależy od tego jak sobie to wytłumaczymy i jaką decyzję ostatecznie podejmniemy.
UsuńByłam, widziałam, czytałam, skomentowałam -poznaję Piotra bliżej. :)
Zgadzam się z alEllą. Ponadto nie każdy umie otwarcie mówić czy pisać o takich sprawach, które jakby nie patrzeć są dość mocno prywatne.
OdpowiedzUsuńNie wiem czy kojarzysz pana Grzegorza Wilka z ,,Jakiej to melodii"? Jak występował w show ,,Twoja twarz brzmi znajomo" powiedział, że ma dość duży niedosłuch, a mimo pewnych ograniczeń spełnia swoje marzenia. Jakby wtedy nie powiedział tego, nigdy bym się nie domyślił. To akurat zasługa techniki medycznej według mnie.
Co do moich studiów to prawa miałem w sumie takiego zwykłego (w sensie prawo karne, cywilne) mało. Najwięcej miałem prawa administracyjnego i powiązanych z nim wykładów. Podziwiam jednego kolegę z licencjackich studiów, który po obronie poszedł na prawo. Co ciekawe nie odpadł na logice prawniczej i prawie rzymski, gdzie zwykle 50-60% lub więcej ma pierwsze schody.
Jak w przyszłym tygodniu dorwę w kiosku ,,Teraz Rock" może coś z recenzji odnajdę ciekawego dla Ciebie.
Hmmm... północ to specyficzna strona kraju. Ale i tam wiosna dotrze. :) Nie ma co.
Pozdrawiam!
Nie, nie znam takiego człowieka. Nie oglądam programów typu show. Jedynie dwa seriale. Kryminalne Zagadki Miami i Zagadka Hotelu Grand. :D Niemniej, technika to jedno, a dobre nastawienie psychiczne to drugie. Znam zaimplanyowanych, którzy twierdzą, że procesor im nie pomógł. Już miałam w to uwierzyć, gdy po kilku rozmowach zauważyłam, że oni wszystko widzą w czarnych barwach. :)
UsuńU nas, na UG, prawo rzymskie wykładał nijaki Szpoper. Oblewał równo wszystkich i wszystkie. Mieli warunki, repety, terapie, brali leki psychotropowe. Szaleniec jakiś... w końcu chyba wzięła się za niego władza uczelni, bo cicho o nim teraz, już od paru ładnych lat. Wiem, bo siostra studiowała administrację. :)
Będę przeszczęśliwa :)
To wspaniała rocznica. Dobrze wiedzieć, że współczesna medycyna, pomimo wielu kłopotów, cały czas idzie do przodu. I cieszę się, że pomogła również Tobie. :)
OdpowiedzUsuńDzięki. :) Wystarczy tylko chcieć. :)
UsuńNo nie wiem, czy wystarczy tylko chcieć, trzeba jeszcze się postarać i mieć trochę szczęścia. Inaczej dobre chęci mogą szybko wyparować. :)
UsuńWspaniale Willmo, podziwiam Cię i uśmiechy posyłam. Kolejnych pięknych rocznic pięknoto :)
OdpowiedzUsuńDziękuję Małgosiu! :)
UsuńPozdrawiam serdecznie :)
Dzięki wielkie Wilmo za wyjątek od swej reguły. :)
OdpowiedzUsuńWydaje mi się, że pan Donald Tusk jest postacią na tyle pozytywnie nastawioną do świata, że pewnie uśmiałby się tak jak piszesz z tej mojej fikcji. W końcu z poczynań pana Górskiego w kabarecie też się śmiał z tego co wiem.
Należy go szanować, nawet jak się z nim nie do końca zgadzamy. W końcu nie wiadomo kiedy Polak znów obejmie tak wysokie stanowisko.
Tak to jest z niektórymi osobami, że z wieloma rzeczami są na nie. Ważne, że sama zauważyłaś, że ich zdanie w tym przypadku nie miało większego znaczenia i sensu.
A to ok, myślałem, że kojarzysz pana Wilka, to pierwszy przykład z brzegu na to jak zaawansowane aparaty słuchowe teraz robią. Bo na serio bym się nie domyślił, że ma niedosłuch.
Nie jestem pewny, ale gdzieś słyszałem to nazwisko. U mnie na uczelni prawo rzymskie i logikę prawniczą wykładał ksiądz profesor Florian Lempa. Podobno do przejścia, ale nie dla wszystkich.
Andrzej Pilipiuk od początku mnie bawił, szczególnie książkami o Wędrowyczu. Za mniej udane uważam jego opowiadania o tych dziedziczkach, księżniczkach, nie pamiętam już dokładnie. Ciekawy zbiór jego ma tytuł ,,Rzeźnik drzew". Tak, przy tej nowej książce odpadam dość regularnie. Pomysły prze-genialne.
Pozdrawiam!
Mnie jako historykowi na studiach prawo rzymskie dane było tylko liznąć. Więcej wiem o obyczajach w Imperium Romanum (pater familias i te sprawy) aniżeli o jego prawodawstwie. Zapamiętałam też coś o wyborach na senatorów, którzy byli wybierani co roku, więc cały rok na okrągło mieli tam kampanię wyborczą! Nie zdzierżyłabym...
UsuńNa Pilipiuka trafiłam przypadkiem, jak zresztą z wszystkim, bowiem całe moje życie to jeden wielki przypadek, gdy szukałam audiobooka Metro 2033 na YT. Podobał mi się zabawny obrazek i włączyłam fragment. O resztę postarałam się szybciutko i teraz sukcesywnie słucham pozostałych jego książek, gdy mam dwie godziny wolnego po pracy i haftuję. :)
Pozdrawiam serdecznie :)
pojęcia nie mam, jak taki zabieg wygląda, co najwyżej mogę próbować sobie to wyobrazić i faktycznie techniczna strona ewentualnej anestezji wydaje się być nie do przeskoczenia /mam stryjeczną siostrę anestezjolożkę, to zapytam, gdy będzie okazja/... czyli chyba wypada pogratulować dzielności...
OdpowiedzUsuńpozdrawiać jzns :)...
U mnie nie był potrzebny anestazolog. Dali znieczulenie miejscowe i cieli, skrobali, wiercili w czaszce na żywca. Miałam głupiego jasia więc nie fikałam tam im. Profesor ze mną gadał i zadawał głupie pytania. Wszystko pamiętam. Wiercenie także... :/
UsuńJuż miałam maila wysyłać za Tobą, bo myślałam, że Cię gdzieś wciągnęło. :)
Pozdrawiam :)
To teraz już wszystko kumam. :) Faktycznie takie poznanie spraw związanych z Rzymem może być dość interesujące. Cóż wtedy polityka jednocześnie pewnie różniła się i nie od obecnej. :)
OdpowiedzUsuńNieźle, ja poznałem Wędrowycza jak czytałem komiks o Kaczorze Donaldzie. Sprawdziłem potem kto to i się wciągnąłem. :)
Ja też jakoś się nie utożsamiam całkowicie z jakąś subkulturą, choć do metalowców mi najbliżej chyba.
Hmmm... nie mam zielonego pojęcia kiedy może być takie święto. Internet milczy jak zaklęty na ten temat.
Pozdrawiam!
A to nie wiedziałeś żem ja ci historyk z wykształcenia? Dlatego nie wypowiadam się na temat polityki publicznie, wolę pozostać bezstronnym historykiem, obserwując teraźniejszość, a nie ją komentując, na to przyjdzie jeszcze czas i pewnie zrobią to lepiej następne pokolenia, a nie my targani emocjami i uprzedzeniami.
UsuńSerdeczności! :)
Myślę, że to sprawy po części nieprzekazywalne a zwłaszcza dla ludzi, których nic nie dotknęło. Domyślam się jakie to wszystko było trudne.
OdpowiedzUsuńSerdeczności od Szczurka :-)
Coś tam podejrzewałem, w końcu archiwa łączą się czasem zbyt często nawet z historią.
OdpowiedzUsuńW sumie jest to jakaś opcja podejścia do polityki. Ja też od jakiegoś czasu stronię nawet od wiadomości w TVN, albo na innych nie publicznych stacjach. Po prostu mnie to męczy.
Dlatego tak namawiałem Rodzicielkę, by jednak poczekała te parę chwil i się zbadała. Bo już można rzec zmęczona czekaniem chciała zrezygnować. A tak ma na horyzoncie wizytę u laryngologa. Dzięki za sugestię. :) Na pewno jest to ważna informacja.
Pozdrawiam!
Archiwistyka to nauka pomocnicza historii, ale teraz to już zupełnie nowa dziedzina naukowa i już powoli zaczyna być też i rekreacyjna. :)
UsuńI bardzo dobrze zrobiłaś :) Wszystkiego najlepszego w związku z tym! To takie ponowne narodziny, tylko te pamiętasz :)
OdpowiedzUsuńDziękuję Histeryczna! :*
Usuń