O blogu

Poniższe opowiadania oparte zostały na prawdziwych wydarzeniach z życia autorki. Bohaterowie drugiego planu, fabuła oraz dialogi są nieco zmodyfikowane.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą System BAHA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą System BAHA. Pokaż wszystkie posty

sobota, 25 marca 2017

7 rocznica

Tak się składa, że dziś mam małą rocznicę. Siedem lat temu poddałam się implantacji, która okazała się bardzo dobrą lecz niełatwą decyzją. Był to pierwszy krok powrotu do świata dźwięków. Zabieg pamiętam ze szczegółami, choć to nie jest miłe wspomnienie, daje mi ono mądrą refleksję na całe życie. Mianowicie: każde nowe życie rodzi się w bólach. 

Przeszłam to wszystko z nadzieją na lepsze. Ufałam, starałam się cierpliwie czekać na zagojenie się rany, dzielnie znosiłam ból i skutki traumy, bo niestety przeżycie implantacji będąc od początku do końca świadomą, odcisnęło się na mojej psychice dość znacznie. Ale po trzech miesiącach mogłam słyszeć i funkcjonować normalnie. 

Dziś mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że nie żałuję tej decyzji. W ciągu minionych siedmiu lat, dzięki magicznemu procesorowi dźwięku, mogłam wysłuchać niezliczoną ilość ciekawych wykładów na studiach, usłyszeć pierwszy śmiech i płacz siostrzeńca, a ostatnio informacje, że obroniłam pracę i skończyłam studia. Nie byłoby możliwe podjęcie praktyk zawodowych, pracy w archiwach medycznych, aktywne uczestniczenie w wielu prywatnych, uczelnianych i zawodowych rozmowach lub dyskusjach. Mogłam sama podróżować po Polsce pociągami, samolotami i autobusami, nie martwiąc się, że czegoś nie usłyszę albo nie zrozumiem. A wystarczyło tylko wybrać życie i powiedzieć, przede wszystkim sobie: TAK, CHCĘ. O resztę zadbali lekarze. 

Dziękuję Bogu za ten dzień i za wszystkich tych, którzy pomogli mi wygramolić się z tej potwornie smutnej ciszy i wyjść ze swojego zamkniętego świata do ludzi.....


wtorek, 20 grudnia 2016

Problemy z procesorem BAHA®

Wpis z cyklu: opowiem Wam moją historię.... Miałam co prawda napisać o tym wcześniej na poprzednim blogu, ale... wiadomo... studia - wakacje - praca zawodowa - wakacje - wakacje i... ojej! koniec studiów. I teraz jest ten czas, w którym mogę się wszystkim oficjalnie przyznać do urodzenia w czepku. Tak, więc... Otóż... Zatem! 

Protezowanie osób niedosłyszących w oparciu o systemem BAHA, w pełni refundowane przez NFZ, trwa w Polsce od 2009 roku. Na czym polega cała ta zabawa i co to takiego? 
"System BAHA® (Bone Anchored Hearing Aid) to zestaw do protezowania niedosłuchów, uwzględniający przewodnictwo kostne. Jego ideą jest wykorzystanie implantów tytanowych mocowanych do kości skroniowych, przekazujących dźwięki w postaci drgań do ucha wewnętrznego. Wskazania obejmują pacjentów z niedosłuchami typu przewodnictwa, niedosłuchami mieszanymi – jednostronnymi lub obustronnymi, oraz osoby z głuchotą jednostronną. (...)"[1]
Jestem jedną z pierwszych pacjentów Kliniki Otolaryngologii na Gdańskim Uniwersytecie Medycznym, którzy zostali zaimplantowani systemem BAHA®. Moja implantacja odbyła się w marcu 2010 roku i polegała na wywierceniu dziury w czaszce (mała lekcja anatomii - tam gdzie jest kość skroniowa) oraz wkręceniu tytanowej śluby i wspornika, na który później doczepiać będzie się procesor dźwięku, który odwala całą robotę, czyli zbiera dźwięki, przetwarza i przesyła do ucha wewnętrznego. Po trzech miesiącach, gdy tytan ulegnie... uwaga, mądre słowo: osseointegracji, czyli stanie się częścią czaszki, następuje podłączenie procesora dźwięku, czy mowy - jak zwał, tak zwał - do śruby i odpowiednie nastawienie. Innymi słowy: gdy wszystko ładnie się zagoiło, czas więc przywieść, warty ok. 25 tysięcy, chodzący na bateryjki procesor, który zostanie przyczepiany do wspornika przykręconego do śruby, nastawiony do potrzeb i stopnia niedosłuchu pacjenta. Ta cześć systemu jest wymienna, działa podobnie jak aparat słuchowy, tylko jest zakotwiczony w kości z tyłu za uchem. Dobrze, wytłumaczyłam już o co chodzi z całym procesorem to teraz przejdę do meritum sprawy. 

W 2010 roku, gdy podejmowałam (bardzo zresztą trudną, dla mnie) decyzje o zaimplantowaniu mówiono mi, że impreza z systemem BAHA® jest refundowana przez NFZ, czyli zabieg, śruba i procesor całkowicie za "darmoszkę". Na moje pytanie: a co stanie się, jeśli procesor się zużyje? Uspokajano mnie, że po 5 latach następuję wymiana procesora, również pokrywana ze środków publicznych. No to okey, biorę i walczę dalej o słuch. Procesor dźwięku otrzymałam trzy miesiące po implantacji - w czerwcu 2010 roku. Żyłam z nim beztrosko i szczęśliwie do końca 2014 roku. Pomimo, że urządzenie już dawało mi stanowcze sygnały, że długo to sobie nie pociągnie. (Całej historii użytkowania tego procesora nie będę tu opisywać - może innym razem, o ile kogoś to w ogóle interesuje.) 

W styczniu 2015 roku dowiedziałam się, że nie otrzymam procesora wymiennego, ponieważ szpital nie dostał na to specjalnych funduszy. (I tu zaczął się mój mały osobisty dramacik, bo planów tyle, życie w pełni, a los pokazuje takiego wała, że nie wiedziałam początkowo co zrobić, a bez słuchu fatalne życie...) 
W czerwcu 2015 roku dowiedziałam się o ogólnopolskiej akcji w tej sprawie i petycji, którą podpisałam z marszu i prosiłam wszystkich, którzy tylko mieli ochotę poprzeć nas i podpisać się. Niestety, jak się później okazało, owa petycja niewiele dała. 
Napisałam na swoim profilu FB tak: 
''(...) i pozostali, którzy podpisali się w czerwcu pod petycją dot. wymiany procesorów BAHA® (http://www.petycje.pl/11381) , a z jakiś powodów system nie zapisał nazwiska. Bardzo serdecznie dziękuję za Wasz czas i dobre serduszka, ale nasze podpisy niewiele dały. Niżej publikuję fragment z magazynu użytkowników implantów słuchowych Cochlear News z kwietnia 2016 nr 8[2], w którym przedstawiono podsumowanie aktywności Stowarzyszenia Słyszeć bez granic w sprawie ustalenia jasnych procedur i zwiększenia środków pieniężnych na wymianę procesorów osób już zaimplantowanych. Jak wynika z zamieszczonego podsumowania sprawa dalej stoi w miejscu i długo jeszcze NFZ i Ministerstwo Zdrowia nie zechce znaleźć skutecznego rozwiązania, tak aby wilk był syty i owca cała. Dla ludzi zaimplantowanych (dorosłych i dzieci oraz ich rodziców) oznacza to kolejne miesiące niepewności i długie lata oczekiwania. (...)''
Niemniej jednak musiałam rozpocząć cały proceder wymiany i 30 września 2015 roku złożyłam podanie w klinice, gdzie byłam implantowana, wraz z analizą serwisową procesora, potwierdzającą zły stan urządzenia. (Obecnie są już nowe procedury ubiegania się o wymianę procesora z NFZ, opisane w najnowszym magazynie Cochlear News z sierpnia 2016 roku[3].) Nie pozostawało mi nic innego jak tylko czekać i martwić się co dalej. 

Tymczasem klinika prowadziła długie rozmowy z NFZ, by wyżebrać odpowiednią kwotę na procesory wymienne dla swoich zaimplantowanych pacjentów. Po ustaleniu jako takich procedur, zasad rozliczenia się kliniki z Funduszem, postanowiono, że w tym roku otrzyma tylko jeden pacjent z kliniki. Zadecydowano, że otrzymam go ja. Dowiedziałam się o tym od profesora J. Kuczkowskiego w kwietniu 2016 roku. W poniedziałek 16 maja br. dostałam telefon od doktora Przewoźnego z terminem odebrania procesora. 
20 maja 2016 r. zostałam przyjęta na oddział Kliniki Otolaryngologicznej GUM w CMI. 

Skrupulatnie opisałam to wydarzenie na profilu FB: 
"(...)Po wszystkich procedurach związanych z przyjęciem do szpitala, zeszłam do poradni audiologicznej gdzie czekał na mnie Inżynier kliniczny Tomasz Żakiewicz i pan dr hab. Tomasz Przewoźny. Tam dokonano podłączenia oraz pierwszego dopasowania. Wszystko przebiegło sprawnie i pomyślnie. Na koniec dostałam upragnione pudełeczko i zakończono część oficjalną.

Potem przeszliśmy do mniej oficjalnej, czyli sesji zdjęciowej, (...)Przyznam się Wam, że cały dzień czułam się jak Mojżesz, wybrana z pośród wybranych to mega fantastyczne uczucie...." 
Mi się poszczęściło i przez kolejne pięć lat mogę spać spokojnie, ale po za mną jest jeszcze kilka tysięcy pacjentów, czekających miesiącami i latami na nowy procesor. Sprawa nie jest jeszcze do końca wyjaśniona, ale Stowarzyszenie Słyszeć bez granic dzielnie walczy o zwiększenie środków na refundacje implantów słuchowych, w tym także systemów BAHA® z władzami państwowymi. 

I to byłoby na tyle mojej historii, kończącej się happy endem. To, dlaczego akurat ja dostałam ten procesor jest owiane tajemnicą i pewnie nie dowiem się o tym nigdy, albo dopiero po swojej śmierci, bo ponoć na Sądzie Ostatecznym wszystkiego się dowiemy. ;) 


 Tak mniej więcej wygląda procesor BAHA®