O blogu

Poniższe opowiadania oparte zostały na prawdziwych wydarzeniach z życia autorki. Bohaterowie drugiego planu, fabuła oraz dialogi są nieco zmodyfikowane.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą awans. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą awans. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 15 lipca 2018

Gdyby ktoś się pytał

Gdyby ktoś się pytał... 
To Wilma żyje. Nawet nie choruje, wygląda dobrze, czasem gdy ma nieco lepszy dzień i dyżur w pracy to wygląda jak milion dolarów. Tak, dyżur. Nie wiem czy Państwo wiedzą, ale Wilma zmieniła miejsce pracy. Z małego powiatowego miasta, na wojewódzkie. Z małej miejskiej przychodni, na szpital. Taki duży. Ogromny! Z prawdziwego zdarzenia! I oczywiście siedzi w nim tam, w podziemiach. Tak, pracuje nadal w zawodzie. Dostała awans, sypnęli jej kasą i ładnie poprosili o zostanie na dłużej niż li tylko trzy miechy. W miniony czwartek podpisała drugi pakt o nieagresji z szpitalem.
Wilma zgodziła się. Przecież kocha tą pracę.
I teraz ma dyżury. Nie takie dwudziestoczterogodzinne jak lekarze i pielęgniarki, na szczęście nie, ale w czasie dyżuru wychodzi do pacjentów, przyjmuje wnioski, udostępnia dokumentację, odbiera telefony, biega do dyrektorów, jest miła, uśmiecha się i ładnie wygląda. Nie, nie nosi tam fartuszka. Jest z działu administracji, poważana, szanowana... Pracownicy administracji nie mogą nosić medycznych ubranek w tutejszym szpitalu. Dzięki temu może nosić szpilki. I co z tego, że zdejmuje je gdy idzie do regałów, ułożyć bądź wyciągnąć historie. Czasem wychodzi na powierzchnie. Pokazać swą, zwiewną urodę doktorom, informatykom i lekarzom rezydentom. Ogólnie jest zadowolona. I niech tak zostanie przez najbliższy rok. Amen.
I to tyle na dziś, u Wilmy.