O blogu

Poniższe opowiadania oparte zostały na prawdziwych wydarzeniach z życia autorki. Bohaterowie drugiego planu, fabuła oraz dialogi są nieco zmodyfikowane.

niedziela, 17 maja 2020

Ta to się nigdy nie odczepi...

Na wyświetlaczu smartfona zobaczyła imię i nazwisko swojej byłej kierowniczki. Nie miała za bardzo czasu rozmawiać, ale z czystej ciekawości kliknęła na zieloną słuchawkę.
Wilma: Tak, słucham? 
Była Kierownik: Cześć Wilma, słuchaj jednak kadry ścigają mnie za twój niezadany identyfikator. Pani Kropka powiedziała mi, że widzi Cię codziennie w autobusie, mogłabyś jej przekazać ten identyfikator. 
Wilma: Noooo.... jeśli Pani Kropka nie boi się do mnie podejść to mogę go przekazać... ale umawialiśmy się, że po skończeniu epidemii miałam ten identyfikator przesłać pocztą. 
Była Kierownik: Tak... ale... skoro z Panią Kropką dojeżdżacie do pracy tym samym środkiem lokomocji to możesz jej go przekazać. 
(Dobra, dobra, dość już tych wstępów, przejdź od razu do rzeczy, po co tak naprawdę do mnie dzwonisz... - pomyślała zniecierpliwiona Wilma). 
Była Kierownik: A tak w ogóle to jak ci tam? 
Aha! I nawet długo nie musiałam czekać... - stwierdziła w myślach Wilma i zgodnie z prawdą odpowiedziała:  Mam tu jak pączek w maśle, cisza względny spokój, chyba dobrze tu trafiłam. 
Była Kierowniczka najwyraźniej oczekiwała innej odpowiedzi, bo szybko zakończyła rozmowę. 

czwartek, 30 kwietnia 2020

Dwunastego maja

Wilma po usłyszeniu w słuchawce krótkiego "tak", miłym i aksamitnym głosem rozpoczęła rozmowę: Dzień dobry, (...) czy rozmawiam z panem Andrzejem Kowalskim.
Pacjent: Dzień dobry, tak to ja. Aaaa właśnie, ja miałem odebrać od was dokumentację, jest już gotowa? 
Wilma: Tak. Dzwonię aby poinf....
Pacjent: To ja będę 12 stego to odbiorę... - przerywa. 
Wilma: Proszę pana, ze względu na pandemię nie może pan osobiście odebrać zamówionych dokumentów, ponieważ jest bezwzględny zakaz wchodzenia na teren szpitala.... 
Pacjent: Ale ja 12stego mam wizytę w poradni to ja tam do was podejdę... - znów przerywa. 
Wilma: Panie Andrzeju, niestety nie będzie mógł pan osobiście odebrać dokumentów....
Pacjent: A to ta wizyta się nie odbędzie? Bo ja miałem właśnie do was dzwonić i się zapytać, czy będzie czy jest odwołana?- wciąż nie pozwala jej dokończyć zdania. 
Wilma: Niestety nie posiadam wiedzy czy pańska wizyta odbędzie się czy zostanie przesunięta, chciałam natomiast poinformować, że ze względu na zakaz przebywania pacjentów w naszej placówce pana dokumentacja zosta... 
Pacjent: Ale jak ja mam wizytę w poradni to przecież mogę przy okazji tam do was wejść i ją odebrać, nie?
(Tłumaczę ci głąbie, że nie możesz i daj mi skończyć!! - pomyślała już nieco zirytowana Wilma.
Wilma: P r o s z ę   p a n a, nie może pan absolutnie do nas przychodzić, ze względu na ryzyko zakażania wirusem. Dlatego pańską dokumentację prześlemy pocztą. - dodała pospiesznie.
(Uuufff udało się... najważniejsze co miałam to zakomunikowałam -  i ucieszyła się w duchu.)
Pacjent: A to jak ja mam zapłacić? Aaaaa!! To jak ja będę w maju 12stego to ja w tedy zapłacę i z rachunkiem przyjdę do pani, to nie trzeba tej dokumentacji wysyłać. 
(Boshhhhh, trzymajcie mnie wszyscy święci i święte boże....) przewróciła oczami i weszła na drugi poziom swojej irytacji. 
Wilma: P a n i e   A n d r z e j u, dokumentacja jest dla Pana bezpłatna, bo występuje pan w tym zakresie po raz pierwszy, prawda? 
Pacjent: Tak. 
(O! Chyba zaczynamy łapać te same fale).
Wilma: To związku z tym, prześlemy panu dokumenty beż żadnych dodatkowych opłat. 
Pacjent: O! Fajnie. Czyli nie muszę do was przychodzić? A ta wizyta odbędzie się? 
Wilma: Przykro mi ale nie mam na ten temat wiedzy. Mogę jedynie powiedzieć, że na kilka dni przed planowaną wizytą, ktoś z przychodni oddzwoni i poinformuje czy ma pan przyjechać, czy też wizyta zostanie przesunięta. 
Pacjent: Aha, dobrze. Ale jakby pani nie udało się wysłać do tego 12stego to ja przyjdę i odbiorę!  
(Tak przyjdź, poliż jeszcze klamki i na pamiątkę z wizyty w budynku szpitala zakaźnego dostaniesz Covid -19, tak w gratisie! Skoro mało ci jeszcze chorób - skomentowała w myślach i tym samym dała upust rosnącej irytacji.  
Wilma: P  r   o  s   z   ę     P  a  n   a... - odezwała się najspokojniej jak tylko potrafiła -  pod żadnym pozorem nie wolno panu tutaj przychodzić. Jest duże ryzyko zakażania i w trosce o bezpieczeństwo oraz zdrowie pacjentów, dokumentację przesyłamy drogą pocztową. Do 12stego przesyłka powinna dotrzeć. 
Pacjent: Aha, to super. To się w sumie nie spieszy, bo ja komisję będę miał dopiero za dwa miesiące. 

Wilma:

piątek, 24 kwietnia 2020

Wilma o sobie [#4] - (Była) Miłość w czasach zarazy


Liczyłam wówczas 26 wiosen, gdy do mojego ówczesnego królestwa wtargnęła salowa i siłą zaprowadziła pod drzwi pokoju rezydentów. Zapukała wyręczając mnie w tej czynności, szepnęła mi jego imię i zostawiła samą jak palec przed drzwiami. Zdecydowanie nie miałam jeszcze ani ochoty, ani odwagi poprosić o konsultację jakiegokolwiek lekarza, ale sprawy działy się tak szybko, że zanim zdążyłam zaprotestować stałam już w otwartych drzwiach i pytałam który to on. Spojrzało na mnie kilka par oczu, a odezwał się blondyn w okularach. Przestraszona całą tą nową dla siebie sytuacją, poprosiłam go aby wyszedł na korytarz i zapytałam czy zgodzi się na krótką rozmowę w sprawie mojej pracy zaliczeniowej. Zgodził się...
I tak poznałam swoją Miłość z Czasów Studiów.