Liczyłam wówczas 26 wiosen, gdy do mojego ówczesnego królestwa wtargnęła salowa i siłą zaprowadziła pod drzwi pokoju rezydentów. Zapukała wyręczając mnie w tej czynności, szepnęła mi jego imię i zostawiła samą jak palec przed drzwiami. Zdecydowanie nie miałam jeszcze ani ochoty, ani odwagi poprosić o konsultację jakiegokolwiek lekarza, ale sprawy działy się tak szybko, że zanim zdążyłam zaprotestować stałam już w otwartych drzwiach i pytałam który to on. Spojrzało na mnie kilka par oczu, a odezwał się blondyn w okularach. Przestraszona całą tą nową dla siebie sytuacją, poprosiłam go aby wyszedł na korytarz i zapytałam czy zgodzi się na krótką rozmowę w sprawie mojej pracy zaliczeniowej. Zgodził się...
I tak poznałam swoją Miłość z Czasów Studiów.
Rok 2020
Na kilka dni przed swoimi urodzinami dostał maila od Pani Sekretarz z wiadomością, że w marcu odchodzi z pracy. A jednak! Mógł tylko domyślać się, co było przyczyną jej decyzji. Trochę zaskoczyła go ta wiadomość, ale jedno wiedział na pewno, musi działać szybko. Starał się być spokojny i opanowany, w końcu planował ten dzień kilka miesięcy, choć nie tak miało być.... Starannie więc dobrał książkę, którą chciał jej podarować z okazji Dnia Kobiet. Nie bardzo wiedział czy będzie się jej podobała, ale pamiętał, że jest historykiem i napisała mu niedawno, że lubi dostawać książki z historii medycyny. Zdecydował, że zabierze ją na kawę do kawiarni w drugim gmachu szpitala. Ostatnio widział ją taką zmęczoną i niezbyt zadowoloną. Może chociaż to poprawi jej humor. Nie wiedział dokąd idzie, ale chciał ją jeszcze zobaczyć. Zaproponował dwa terminy spotkania. Zgodziła się na ten drugi.
W Polsce pojawiły się już pierwsze przypadki zakażeń COVID-19. Zajęcia ze studentami zostały odwołane. Podobnie większość wizyt w poradniach. Szpital powoli świecił pustkami. Miał kilka zaplanowanych zabiegów. Szybko się z nimi uporał a resztę dnia spędził nad papierami w dyżurce. Czekał cierpliwie, aż wreszcie ktoś zapukał do drzwi.
Dwa tygodnie później.
- (...) ostatnio spotkałam swoją Miłość z Czasów Studiów. Pamiętasz? Zakochana byłam w nim jak głupia... młody człowiek to jednak siano ma w tej głowie... - wzdycha z nostalgią Wilma, po chwili pauzy dalej relacjonuje swojej przyjaciółce ostatnie tygodnie pracy w jednym z najnowocześniejszych szpitali w kraju - a kiedy mi już przeszło to zabrał mnie na herbatę z bananowym ciastem.
- Ty dałaś mu się zaprosić na herbatę?!!- zauważa ze zdziwieniem Kati.
- Miałam tylko na chwilę zejść do niego by się pożegnać, ale tak mną zakręcił, że zanim zreflektowałam się, siedziałam już z podarowaną od niego książką z piękną dedykacją w łapkach u Pellowskiego.
- Co ty opowiadasz, serio? Marzyłaś o tym aby zaprosił Cię na kawę, prawda?
- Tak, ziściło się moje marzenie kiedy byłam jeszcze studentką. Po kilku latach stanął na wysokości zadania. Byłam w ciężkim szoku. Dwa tygodnie dochodziłam do siebie...
- To chyba dobrze... I co teraz?
- Teraz mamy epidemię koronawirusa. On został na drugiej linii frontu, ja jestem na Zakaźnym...
Być może ciąg dalszy nastąpi.
- Ty dałaś mu się zaprosić na herbatę?!!- zauważa ze zdziwieniem Kati.
- Miałam tylko na chwilę zejść do niego by się pożegnać, ale tak mną zakręcił, że zanim zreflektowałam się, siedziałam już z podarowaną od niego książką z piękną dedykacją w łapkach u Pellowskiego.
- Co ty opowiadasz, serio? Marzyłaś o tym aby zaprosił Cię na kawę, prawda?
- Tak, ziściło się moje marzenie kiedy byłam jeszcze studentką. Po kilku latach stanął na wysokości zadania. Byłam w ciężkim szoku. Dwa tygodnie dochodziłam do siebie...
- To chyba dobrze... I co teraz?
- Teraz mamy epidemię koronawirusa. On został na drugiej linii frontu, ja jestem na Zakaźnym...
Być może ciąg dalszy nastąpi.
no, to ja teraz ślęczę nad mapą Gdańska i usiłuję sobie przypomnieć, do którego punktu Pellowskiego chadzałem na ciacho... a z Miłością onych czasów do tej pory czasem sobie ślemy sms-y, ostatnio było tak:
OdpowiedzUsuń- żyjesz?...
- żyję...
- trafiona/y, czy jeszcze nie?...
- nie...
- ja też nie...
- no, to fajnie...
- no...
po czym na koniec kilka rytualnych emotków...
p.jzns :)
I cóż więcej pisać... :D
UsuńPrzyznam, będąc w samej paszczy lwa dziwię się, że jeszcze mnie nie trafiło....
Pozdrawiam :)
po prostu "trza uważać" i jak widać nieźle Ci to wychodzi, a ja Ci życzę oby tak dalej :)
UsuńNie dziękuję, aby nie zapeszyć. :)
UsuńPodobno stopniowo będą otwierane biblioteki. Co do pisania magisterki to do mojej wiele materiałów znalazłem przez Internet. Ale jak się pisze o korupcji w zamówieniach publicznych to materiałów jest aż za dużo.
OdpowiedzUsuńDługo nic nie pisałaś. Ale plus za powrót. :)
Pozdrawiam!
Sama jestem niezmiernie ciekawa na jak długo tym razem tu zabawię.... ;)
Usuń