Będzie teraz jeden z tych wpisów, które można z powodzeniem określić: czepiam się wszystkich i wszystkiego. Otóż! Wczoraj wzięłam się (w końcu) za czytanie wniosków z kontroli NIK dotyczącej prowadzenia dokumentacji medycznej[1]. Zaczęłam czytać wytłuszczony akapit i już na 'dzień dobry' wyskoczyła mi pierwsza gwiazdka, czyli słowo jak najbardziej na miejscu.
"Największy bałagan stwierdzono w dokumentacji przychodni: w kartach pacjentów brakowało istotnych informacji na temat przebytych chorób, pobytów w szpitalu, czy chorób przewlekłych."
Zazgrzytało... mocno, a że jeszcze są świeże rany po czytaniu uwag od promotora, to mi się przypominało, jak we wstępie swojej pracy napisałam "aby nie robić zbędnego zamieszania to używam w pracy pierwotnej nazwy tererefere..." (nieważne o czym tam pisałam). I mi promotor zaznaczył "zbędnego zamieszania", a w komentarzu obok napisał: kolokwializm. Wilma inteligenta, więc domyśliła się, że ją poniosło i ma użyć innego określenia, bo nie wypada, po styl, bo język itd. Pobiła się w pierś, trzy razy wypowiedziała Mea culpa i poprawiła zdanie. Dobrze, ale to była zwykła praca dyplomowa, którą nikt oprócz Wilmy, promotora i recenzenta nie będzie więcej czytał, a tu mamy do czynienia z portalem poważnej instytucji jaką jest Najwyższa Izba Kontroli, czyli wypadałoby napisać tekst poprawną polszczyzną i operować fachowym słownictwem, prawda? W każdy razie mi pasuje tu słowo chaos albo całkowity bezład stwierdzono w...
Nie wiadomo kto jest autorem tego artykułu, ale czytając dalej stwierdzam, że też nie podpisałabym się pod nim. Czy zanim, trafia taki test na stronę internetową poważnej, państwowej instytucji to czy jest ktoś kto go sprawdza, poprawia? Czy odbywa się to w ten sposób, że pracownik w pośpiechu coś napisze i potem jazda na internety, bez czytania, bez korekty? Nie winię tu zbytnio autora, "bo autor swoich błędów nie widzi", ale wiedząc, że sama popełniam takie byki, maltretuję innych aby czytali moje wypociny i poprawiali moje błędy lub nanosili swoje uwagi, bo coś zgrzyta, coś tu ewidentnie nie pasuje etc.
Jednak jak widzę, coraz częściej, że na poważnych stronach internetowych widnieje masa błędów językowych, które skutecznie zniechęcają do czytania to już zaczynam poważnie martwic się nad poziomem intelektualnym pracowników państwowych urzędów.
I żeby było zabawniej, na samej górze portalu, widnieje motto NIK-u:
"pomagamy w naprawianiu państwa"
O Matko i córko....
Polecam najpierw pracę u podstaw w wykształceniu pracowników. Tak wiem, obecny rząd wcale o to nie dba i nie ma zamiaru, ale to jednak świadczy o samych ludziach, którzy pisząc takie artykuły robią sami z siebie pośmiewisko.
Został mi do przeczytania cały raport z tej kontroli. Już się boję...
___________
Ani bałagan, ani chaos albo całkowity bezład stwierdzono, tylko niekompletność wypełniania dokumentacji medycznej, a sięgając do ustawy o NIK nierzetelność jej prowadzenia.
OdpowiedzUsuńSerdeczności z Krainy Loch Ness
:-)
To ja też strzeliłam sobie w stopę, bo jak zobaczyłam słowo bałagan to od razu pomyślałam o niepoukładanych dokumentach w archiwum. :D A to zdanie faktycznie odnosi się do stanu dokumentacji medycznej.... Dziękuję. :-)
UsuńPozdrawiam serdecznie :-)
Klik dobry:)
OdpowiedzUsuńNajwięcej błedów gramatycznych, stylistycznych, ortograficznych, interpunkcyjnych widuję na Onecie w artykułach pisanych przez - o zgorozo - redaktorów i dziennikarzy.
Pozdrawiam serdecznie i dobrych dni świątecznych życzę.
A to ja w te rejony nie zachodzę, czytam tylko blogi na Onecie (niektóre, a resztę to już sprawdzone portale historyczne i te moje zawodowe.
UsuńDziękuję i pozdrawiam :)
Sądzę, że nie tylko w tej dziedzinie jest wiele do życzenia. Takie czasy, szybko, niesolidnie, bez kompetencji.
OdpowiedzUsuńTwoje zdanie świetnie oddaje to co powiedział niedawno Papież Franciszek: ''To co czyni się powoli, zawsze dobrze wychodzi. Rzeczy czynione w pośpiechu nie wychodzą dobrze.'' Proste słowa, ale mówią prawdę o dzisiejszych czasach.
UsuńTakie mamy czasy. Ludziom się wydaje, że poprawne pisanie to żadna sztuka i każdy głupi to potrafi. Nie trzeba niczego sprawdzać i poprawiać, bo po co. Przecież każdy umie pisać.
OdpowiedzUsuńTylko czym innym są tandetne wypociny na "Fejsie" czy typowym "blogasku", czym innym zaś raport poważnej instytucji. Tutaj nie powinno być takich błędów.
Dokładnie! Ale fejsbuczka i blogaska czyta ograniczona liczba osob, natomiast takie strony publicznych i państwowych instytucji cała rzesza plus jeszcze obcokrajowcy. A co mają potem powiedzieć ci, ktorzy na podstawie zamieszczonych w nich informacji piszą poważne prace naukowe, badawcze? Tu zaczyna się już problem.
UsuńPowolny i niestety coraz częściej spotykany spadek wykształcenia kolejnych urzędników państwowych napawa i mnie dziwnym poczuciem, że kogoś ta władza pewnie reprezentuje, ale na pewno nie mnie, skoro mnie nauczono, że pewien poziom wiedzy to podstawa już przy maturze.
OdpowiedzUsuńCzyżby niektórzy i na maturze mieli problemy? Domniemywam (czy dobrze odmieniłam?), że taka może być prawda.
pozdrowienia
Komuś najwyraźniej o to chodzi, aby zarazem całe społeczeństwo było coraz głupsze i niedouczone. Niby lepiej się takim narodem rządzi. :D
UsuńJednak urzędnicy coś więcej potafili i wiedzieli, a nie, że przychodzi petent i zna lepiej przepsy niż pani/pan siedzący za biureczkiem reprezentujący jakiś urząd czy władzę. :-)
Korekta? Redakcja? weryfikacja treści?To nie dziennikarze i nie redakcje! Ma być soczyście, nośnie i atrakcyjnie, a nie poprawnie i rzetelnie! Poza tym ta redakcja i korekta kosztuje, a dziennikarz to taka menda, że jak napisze głupotę to później do upadłego będzie jej bronic! I to jest bardzo dobrze, dla redakcji gniota medialnego, bo tanio i sensacyjnie. :)
OdpowiedzUsuńOlaboga! Zapomniałam, że to miało na celu przyciagnąć czytelnika. To nie błąd tylko chwyt marketingowy.... och ja taka poprawna i czepliwa. :)
UsuńNigdy w życiu nie polegałam i nie będę polegać na instytucjach państwowych: ZUS, NFZ, policja, straż pożarna - mam ich wszystkich dość i każda z nich mnie zawiodła. W tym państwie można liczyć tylko na siebie.
OdpowiedzUsuńNikt też nie zadba lepiej o swoje interesy niż my sami. ZUS.... nie wymawiaj przy mnie tego skrótu.... brrrrr ;)
Usuń