W mijającym tygodniu nie udało mi się sklecić żadnej sensownej notki na dzisiaj, więc chciałabym zgłosić nieprzygotowanie. Tak. Wiem... Miałam cały tydzień na pisanie, ale... gdyż... poniewóż... zwyczajnie się nie wyrobiłam. Kończyłam zaległe zamówienie, w konsekwencji tego nie doczytałam książki, o której chciałam tutaj napisać. Bolała mnie głowa. Wróć. Chore zatoki. I byłam na prochach. Rodzice z okazji uzyskania dyplomu sprezentowali mi nowy tablet (Państwo rozumieją, że instalowanie aplikacji i nowego oprogramowania do szybkich czynności nie należy - wyprzedzając kąśliwe uwagi znawców techniki - tak, jestem po liceum o profilu informatycznym i ogarniam to wszystko sama. Szwagier przyjedzie dopiero dziś wieczorem.) To byłoby na tyle wymówek...
Związku z powyższym piszecie Wy. A zatem, jak się macie? Co u Was ciekawego słychać? Przy okazji chciałabym poznać swoich czytelników, więc jeśli ktoś chce, może napisać mi ile ma żon, mężów, dzieci - to niekoniecznie musi być prawda [i tak to potem sprawdzę] - czym się na co dzień zajmuje, co denerwuje, a co cieszy i raduje. Jakie macie plany na zbliżający się tydzień? Jakie nastroje przed miesiącem lutym? Itd.... Będzie mi naprawdę bardzo miło o Was czegoś się dowiedzieć.
Ewentualnie można tylko powiedzieć: "Dzień dobry Wilmo" i to też będzie mile widziane.
Tymczasem ja idę rozpocząć nowy projekt. Doczytać książkę. I tam jeszcze parę innych rzeczy zrobić.
Miłego tygodnia Kochani! Nieżonatych panów całuję, panie ściskam i też całuję. Żonatych pozdrawiam.
Klik dobry:)
OdpowiedzUsuńJa się tylko dołączę do całowania panów. Trudno sobie odmówić takiej przyjemności, o!
Pozdrawiam serdecznie.
Dobry, dobry, bo słońce świeci :)
UsuńTo musimy poczekać na tych panów, bo zdaje się jeszcze zajęci. ;)
Pozdrawiam :)
A usprawiedliwienie od rodziców jest? I żeby mi to było przedostatni raz! :D
OdpowiedzUsuńPostaram się wagarować częściej. ;) :D
UsuńNo masz :-) Podzieliła sobie buziaczki według czytających albo czytających według buziaczków
OdpowiedzUsuńhehehehehehe :-)
Eeeekhem.... coś mi intuicja mówi, że się Sokół nie załapał na tego buziaka. ;)
UsuńHe, he he he ;D
Sokół akurat w takich sprawach ma najdelikatniej to określając bardzo staroświeckie poglądy. Jest oczywiście ciężko ale jakoś daje się przeżyć :-)
UsuńWilma także, po zatym jak mawiał kapelan w Damach i Huzarach: ,, nie uchodzi, nie uchodzi''. A o dobrą reputację trzeba dbać. :)
UsuńWilmo,a ja całuję wszystkich, nie bacząc, czy to uchodzi, ponieważ jestem zwolenniczką tej knajpy w Petersbugu, gdzie CODZIENNIE jest Sylwester. Nie ma to jak kochać życie. Póki ta młodość trwa, prawda?
OdpowiedzUsuńSerdeczności
Odważna z Ciebie dziewczyna! :) Nie byłam nigdy w Petersburgu, więc za bardzo nie wiem o co chodzi. Życie kochać wypada, ale i szanować tych co się kocha także. :)
UsuńBuziooole Kochana! :* :* :*
Dzień dobry Wilmo... Czuję się pozdrowiony ;-)
OdpowiedzUsuńZajrzyj na GG...
Dzień dobry Tetryku! Bardzo mi miło! :)
OdpowiedzUsuńach Wilmo, zaczynasz nowy projekt, a ja właśnie idę skończyć stary projekt , który to, z powodu nadmiernego zajęcia się domem, leżał sobie odłogiem i kwiczał ... teraz kwiczę ja, z powodu projektu i z powodu nogi, którą chyba nadwyrężyłam ... żyła mi wylazła na wierzch i boli.
OdpowiedzUsuńŻon mam niezłe stadko, a co, kto mi zabroni ?
Dzień dobry Malino,
OdpowiedzUsuńw zeszłym tygodniu pokończyłam zeszłoroczne zlecenia, a w tym miesiącu też i inne projekty. Męczyły mnie strasznie, bo ileż można dłubać przy tym samym. Najbardziej lubię ten moment, gdy rozpoczynam nowy. Gorzej już z ukończeniem....
Niech Twoja noga szybko wraca do zdrowia i już niech sobą nie zawraca Ci głowy.
Jak bogatym nie zabraniają to tym bardziej bigamistom, nie powinni. ;)))
U mnie nic ciekawego, zimno, ponuro i wszystko wychodzi mi nie tak. czas przespać ten mały koszmarek :))
OdpowiedzUsuńTeż rozważam możliwość przespania całej zimy i obudzenia się dopiero w połowie kwietnia. ;)))
UsuńCzy ja dobrze widzę? Zatoki, mówisz? Witaj w klubie :D Zmora moich chorób! Jak mnie rozłoży, to własnie trzy tygodnie potrafi mnie trzymać, ale tak, że ledwie z łóżka wstaje, o kreatywnym pisaniu nie wspominając :/ Ale widzę światełko w tunelu. No i cieszę się, że Ty w kontekście zatok posługujesz się czasem przeszłym ;)
OdpowiedzUsuńJaka książka, jaka książka? :)
Ps. Mam pięciu mężów i trzy żony, naturalnie :D
Coraz więcej nas łączy. ;)
UsuńPopularnonaukowa, raz tam się szarpnę na nieco poważniejsze tematy tu na blogu, bo ileż można pisać o sobie. ;)))
A dzieci jakieś są, bo pincet plus czeka. ;)
Druga pracownica wyleciała z roboty. Teraz siedzę sama po 12 godzin dziennie. Miód malina. Po za tym spoko :D
OdpowiedzUsuńUśmiechnij się, jutro będzie lepiej! :))) A tak swoją drogą to współczuję...
UsuńWażne, że zdrowie dopisuje. ;)
gdy tak pytasz "co słychać?", przypomniał mi się mój Dziadek/RIP/... gdy go pytano podczas czytania gazety albo oglądania dziennika w tv "co słychać na świecie?", niezmiennie odpowiadał: "po staremu... leją się"...
OdpowiedzUsuńna szczęście u mnie nikt się nie leje, spokojna okolica... lało się będzie za chwilę, z kranu do czajnika, bo mnie na yerbę naszło...
pozdrawiać jzns :)...
My lejemy z sąsiadów, z polityków, albo tych co dają nam ku temu okazję, ale ogólnie to mnie też na szło na herbatę. Idę!
UsuńDobrego i spokojnego tygodnia życzę! :)